
Niniejszy artykuł został napisany przez Idę Carleborn. To jest druga część jej fascynującego artykułu o jej drodze do zdrowia. Przeczytaj część 1 tutaj.
W Szwecji ponad milion osób żyje z jakąś formą problemów autoimmunologicznych. Ponad 80 procent z nich to kobiety. U wielu wszystko zaczyna się od objawów ze strony żołądka i jelit, co naturalnie kieruje naszą uwagę właśnie tam, kiedy nie tylko chcemy naświetlić problem powodujący cierpienie, lecz także stworzyć warunki do zapobiegania zachorowaniu i w niektórych przypadkach odwrócenia stanów autoimmunologicznych, by uwolnić się od objawów.
To, że coś jest „normalne”, nie znaczy, że jest „naturalne”. Nie oznacza też, że musimy to akceptować jako naszą przyszłość. Jeśli chodzi o akceptację, musimy zaakceptować stan obecny. Kiedy to zrobimy, dajemy sobie możliwość wyboru perspektywy, a tym samym skupienia się na tym, na co mamy wpływ.
Na co właściwie możemy mieć wpływ, jeśli chodzi o nasze zdrowie?
W latach 2013–2017 opublikowano około 12 900 badań dotyczących mikrobioty jelitowej, co odpowiada mniej więcej 80 procentom całej ówczesnej wiedzy naukowej w tym obszarze. Jednocześnie badania pokazują, że genetyka odpowiada jedynie za około 20 procent naszego losu, podczas gdy pozostałe 80 procent zależy od naszego stylu życia i środowiska. Oznacza to, że w większym stopniu, niż być może chcemy przyznać, mamy możliwość zapobiegania chorobom, a jeszcze lepiej – optymalizowania naszego dobrostanu. Nie tylko długości życia, lecz także jego jakości.
Często mówimy, że problemy zdrowotne pojawiają się nagle. Wiele osób doświadcza choroby, gdy tylko zwalniają tempo, jakby to sam odpoczynek powodował przeziębienie, podczas gdy w rzeczywistości to jego brak, kumulując się w czasie, sprawia, że choroba wybucha.
Słuchaj swojego ciała
Często mówimy o słuchaniu ciała, ale jeśli jednocześnie nie uczymy się odczytywać jego sygnałów i rozumieć, co je poprzedza, tracimy szansę, by działać inaczej i tym samym osiągać inne rezultaty.
Może chodzić o subtelne sygnały, takie jak mgła mózgowa, brak energii czy wzdęty brzuch. Kiedy obserwujemy sygnały i zastanawiamy się, co je poprzedza w postaci uczuć, myśli i zachowań, dajemy sobie możliwość „śledzić” samych siebie, a tym samym trzymać się „właściwego toru”, dokonując innych wyborów. Może to być uświadomienie sobie, że wpadamy w przewijanie telefonu, kiedy tak naprawdę powinniśmy spać. Zastanowienie się, dlaczego w ogóle sięgnęliśmy po telefon i jaką cenę płacimy za to zachowanie – w postaci intymnych rozmów z partnerem, wystarczającej ilości snu, czy tego, że budzimy się tak zmęczeni, iż nie idziemy na siłownię zgodnie z planem albo biegniemy na autobus. Pozornie niewinny wybór, w którym trzydzieści minut wywołuje efekt domina, wpływający na sen, stres, trening, relacje i wchłanianie składników odżywczych.
Kiedy rozumiemy przyczynę źródłową, możemy podjąć świadomy wybór i tym samym stworzyć inne rezultaty. Podobnie różne części ciała wzajemnie na siebie wpływają.
W medycynie funkcjonalnej traktuje się ciało jako całość i szuka przyczyn źródłowych objawów, aby je leczyć – przede wszystkim poprzez zmiany stylu życia i suplementację. Współdziałają tu takie czynniki jak stres, status odżywienia, sen, ruch i równowaga układu nerwowego.
W 2014 roku zdiagnozowano u mnie chorobę Hashimoto
Kiedy w 2014 roku otrzymałam diagnozę choroby Hashimoto, autoimmunologicznego schorzenia, w którym układ odpornościowy atakuje tarczycę, to właśnie w medycynie funkcjonalnej szukałam rozwiązania. Okazało się, że kluczowa była funkcja jelit i to, jak to, co często opisuje się jako „nieszczelne jelito” – zaburzona śluzówka jelit przepuszczająca cząstki do krwi – może przyczyniać się do stanu zapalnego, niedoborów i zaburzeń hormonalnych.
To właśnie tam, gdzie objawy zaczęły się wiele lat wcześniej, znaleźliśmy rozwiązanie. To, co wydawało się wieloma różnymi problemami, miało wspólną przyczynę – koncentrując się na niej, na korzeniu, stworzyłam warunki, by pozbyć się objawów. Dla mnie oznaczało to zamianę poczucia winy i użalania się nad sobą na wzięcie odpowiedzialności i wpływanie na te 80 procent, na które, jak pokazują badania, mamy wpływ. Nie „próbować”, lecz w pełni się zdecydować i uwierzyć, że to nie tylko jest możliwe, ale że jest możliwe dla mnie.
Bo wszystko zaczyna się właśnie tam: w naszych przekonaniach, nastawieniu mentalnym i w tym, w co wierzymy, że jest możliwe. Zestawić cenę, jaką płacimy, nie działając, z korzyścią z inwestowania w siebie poprzez codzienne drobne wybory, które w czasie sumują się i wywierają ogromny wpływ na nasze zdrowie. Nie tylko pytać, co mamy robić każdego dnia, lecz kim musimy być, aby naturalnie działać w zgodzie z naszym celem. Bo zachowanie podąża za tożsamością, a tożsamość kształtuje to, co mówimy sobie, i buduje się poprzez to, że poprzez powtarzane działanie pokazujemy, iż jesteśmy tym, za kogo się uważamy.
Kiedy zaczynasz postrzegać siebie jako osobę, która dba o swoje zdrowie, codzienne wybory stają się naturalnym przedłużeniem tego obrazu. Nie chodzi już o to, by „próbować” robić dobrze, lecz by żyć w zgodzie z tym, kim postrzegasz, że jesteś. Tu następuje przełom. Przełom, który pozwala tworzyć długofalową, trwałą zmianę i dbać o siebie w całości z miejsca samomiłości, a nie osiągów. Gdzie wiesz, dlaczego to dla ciebie ważne, i konsekwentnie stoisz przy tym, jak chcesz się czuć, funkcjonować i tworzyć swoje życie. W praktyce rzadko chodzi o to, by robić więcej, lecz o to, by robić kilka rzeczy, które naprawdę mają znaczenie – konsekwentnie, w czasie.
Badania mogą rozszerzać nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, i pomóc nam zacząć. Ale rzadko chodzi o to, że nie wiemy, co mamy robić – chodzi o to, by robić to, co już wiemy. Zamienić „one day” na „day one”. Obserwować siebie, gdy sięgamy po telefon na stoliku nocnym, i pójść za tym do końca, by zobaczyć, jaka jest rzeczywista cena, jaką płacimy.
I może co najważniejsze, zadać sobie pytanie, kim chcemy być zamiast tego.
Uświadomić sobie, że nie chodzi o to, by „próbować” naprawić swoje jelita czy swój stres, lecz o to, by przestać „próbować” i zamiast tego podjąć świadomy wybór. Bo nawet jeśli nie możemy kontrolować rezultatu, możemy kontrolować swoje działanie. Obserwować, reflektować i działać. Bo to w tych, pozornie, małych codziennych wyborach mamy moc wpływać na zdrowie jelit, regulować nasz układ nerwowy i podejmować decyzje, które służą naszemu długoterminowemu zdrowiu.
Kim chcesz być i jak dziś działasz, aby żyć w zgodzie z tym?
Codzienne rutyny optymalizujące zdrowie jelit
- Unikaj żywności przetworzonej, cukru, glutenu i olejów roślinnych
- Poranki i wieczory bez ekranów (pierwsze dwie godziny rano i ostatnia godzina wieczorem)
- Posiłki bez ekranów o regularnych porach
- Ciepła woda z cytryną przed posiłkiem; unikaj picia większych ilości do posiłku
- Redukcja stresu poprzez sen, odżywczą dietę, ruch, medytację i regenerację mentalną
Dieta, która pomogła mi wyleczyć jelita
- Protokół autoimmunologiczny i dieta przeciwzapalna
- Odpowiednie suplementy wspierające śluzówkę jelit, układ odpornościowy i trawienie
- Domowy bulion kostny
- Fermentowana żywność, np. kimchi (Tistelvind to ulubiona)
- Kolacja najpóźniej trzy godziny przed snem, aby dać jelitom odpocząć
- Sok z selera na pusty żołądek
Suplementy, które wzmocniły moje zdrowie jelit i zmniejszyły stres
- Probiotyki wspierające florę jelitową i układ odpornościowy
- Enzymy trawienne wspierające trawienie
- L-glutamina wspierająca śluzówkę jelit
- Magnez dla snu, układu nerwowego i regeneracji
- Omega-3 łagodząca stan zapalny
- Cynk dla odporności i bariery jelitowej
- Selen wspierający funkcję tarczycy
Autorka: Ida Carleborn
Dowiedz się więcej o Ida Carleborn, założycielce i CEO DailyGarboos oraz The Algorithms Of Life
Obserwuj nas i otrzymuj więcej informacji o drodze zdrowia Idy oraz inne ekscytujące nowości zdrowotne, zniżki, a także wskazówki i porady, zapisując się do naszego newslettera.

